Podróże z dzieckiem to zawsze przygoda – wymagają więcej planowania i elastyczności, ale w zamian dają ogrom radości i wspólnych wspomnień. W naszym przypadku pomysł wyjazdu do Szklarskiej Poręby zrodził się z potrzeby wyrwania się z codziennego rytmu i pokazania naszej trzyletniej córce kawałka górskiego świata. Szukaliśmy miejsca, które będzie łączyło komfortowy nocleg, atrakcje dla najmłodszych i dobrą lokalizację do krótkich wycieczek.
Naszą uwagę szybko przyciągnęła Norweska Dolina Resort – nie tylko ze względu na piękne zdjęcia w internecie, ale też opinie gości, którzy podkreślali rodzinny charakter tego miejsca. Po dwóch nocach spędzonych w kompleksie mogę potwierdzić, że to miejsce faktycznie doskonale łączy potrzeby dorosłych i dzieci. Rodzice mają tu szansę odpocząć w wyjątkowym otoczeniu, a maluchy – wybawić się do woli.

Klimat wikingów i wysoki standard
To, co od razu nas ujęło, to klimat całego kompleksu. Norweska Dolina wygląda jak osada wyjęta z kart skandynawskich sag. Drewniane elementy, masywne rzeźby i dekoracje nawiązujące do mitologii nordyckiej sprawiają, że już od pierwszych minut pobytu ma się wrażenie, że znaleźliśmy się w innej epoce. Dla dziecka to niemal jak wizyta w tematycznym parku rozrywki, ale i wśród gości gołym okiem widać było fanów Nordyckiej mitologii 🙂
Sam apartament okazał się przestronny i wygodny, co dla rodziców z małym dzieckiem jest absolutnym priorytetem. Było gdzie rozłożyć zabawki i jednocześnie mieć przestrzeń dla siebie. Ogromnym plusem była też cisza – wieczorami, gdy dziecko zasypiało, mogliśmy w spokoju napić się herbaty i nacieszyć spokojem górskiego otoczenia.
Warto wspomnieć o kuchni. Śniadania w formie bufetu to raj dla rodziców, którzy wiedzą, że dzieci bywają wybredne – a tu każdy mógł wybrać coś odpowiedniego. Nasza córka zajadała się goframi i owocami, a my z lubością napełnialiśmy talerze obficie różnorodnymi potrawami. Dla rodzin takie rozwiązanie to ogromny komfort – nie trzeba martwić się o dodatkowe posiłki czy menu dopasowane do najmłodszych.


Szklarska Poręba atrakcje dla rodzin z dziećmi
Jako rodzice wiemy, że nawet najpiękniejszy hotel traci swój urok, jeśli dziecko się nudzi. W Norweskiej Dolinie zadbano o to, żeby najmłodsi mieli co robić niezależnie od pogody (która niestety nam nie sprzyjała). Ogromnym hitem okazała się sala zabaw – kolorowa i pełna klocków, gdzie nasza córka mogła bez się wyszaleć, a dla nas to była szansa na złapanie chwili oddechu.
Osobnym atutem resortu jest strefa basenowa. Dla dziecka to zawsze największa atrakcja – możliwość pluskania się w wodzie, a dla nas – chwila relaksu po całym dniu zwiedzania. Wspólne pływanie i zabawy w wodzie w towarzystwie ogromnej płaskorzeźby Drakkara były jednymi z naszych ulubionych momentów pobytu. Strefa SPA posiada też wspaniałe sauny i strefę masażu, ale z racji krótkiego pobytu nie zdołaliśmy się z nią zapoznać.
To właśnie ten zestaw udogodnień – sala zabaw i basen – sprawiły, że Norweska Dolina to miejsce, gdzie dzieci się nie nudzą, a rodzice naprawdę odpoczywają.
Sama Szklarska Poręba oferuje mnogość atrakcji dla dzieci, od dinoparku, poprzez park linowy, po muzea i inne atrakcje, także nawet dłuższy pobyt ma sens. Nieopodal jest pięknie położony zamek Chojnik, czy Sky Walk w Świeradowie-Zdroju – najwyżej położony punkt widokowy, generalnie o atrakcjach w okolicy nie sposób napisać w jednym artykule.
Szklarska Poręba szlaki dzień po dniu
Dzień 1 – pierwsze wrażenia i wodospad Szklarki
Po przyjeździe i szybkim zameldowaniu się nie mogliśmy usiedzieć w miejscu. Postanowiliśmy wykorzystać resztę dnia i wybraliśmy się nad Wodospad Szklarki, który znajduje się tuż przy wjeździe do Szklarskiej Poręby. To świetny cel na krótką rodzinną wycieczkę – ścieżka jest łatwa, a widok spadającej wody robi ogromne wrażenie nawet na maluchu.
Po powrocie do hotelu czekała na nas kolejna atrakcja – sala zabaw. Dziecko mogło wyszaleć się w bezpiecznym otoczeniu, a my złapaliśmy chwilę wytchnienia po podróży. Wieczorem zjedliśmy smaczną kolację w hotelowej restauracji i zasnęliśmy, czując, że czekają nas dwa pełne przygód dni.
Dzień 2 – deszczowa Szrenica
Po obfitym śniadaniu ruszyliśmy na podbój Szrenicy. Kolejka linowa to idealne rozwiązanie dla rodzin – zamiast długiej wspinaczki można szybko znaleźć się na górze i cieszyć widokami. Dla naszej córki sama jazda była ogromną atrakcją – z szeroko otwartymi oczami obserwowała drzewa i turystów na szlaku. Przyznam, że miałem lekkie obawy, czy nie wystraszy się wysokości, ale niepotrzebnie – traktowała to jak wielką przygodę.
Niestety już w trakcie wjazdu zaczęło padać i deszcz nie odpuszczał ani na chwilę. Gdy tylko wysiedliśmy, szybko zdecydowaliśmy się na marsz w stronę pobliskiego schroniska. Po kilkunastu minutach dotarliśmy kompletnie przemoczeni, ale szczęśliwi, że udało się „zdobyć” cel mimo niesprzyjającej pogody. W schronisku czekała na nas nagroda – gorący posiłek i herbata, które postawiły nas na nogi. Zanim wróciliśmy na dół, spędziliśmy jeszcze trochę czasu grając w ping-ponga i susząc ubrania, co samo w sobie stało się miłym przerywnikiem dnia.
Po obiedzie w hotelu przyszedł czas na strefę basenową. Po deszczowym dniu stwierdziliśmy, że kontynuujemy zabawy w wodzie.
Dzień 3 – pożegnanie i Karpacz
Ostatniego dnia przyszedł czas na wymeldowanie. Nie chcieliśmy jednak kończyć podróży zbyt szybko, więc w drodze powrotnej zatrzymaliśmy się jeszcze w Karpaczu, by pokazać naszej córce majestatyczną Śnieżkę. Nie planowaliśmy wspinaczki – chcieliśmy tylko, aby mogła zobaczyć „wielką górę”, którą znała wcześniej tylko z obrazków. Jej reakcja była bezcenna – szeroko otwarte oczy i pytanie: „A tam mieszka smok?”.


Szklarska Poręba – idealna na rodzinny wyjazd
Dla rodzin z dziećmi Szklarska Poręba to świetny kierunek. Góry są tu stosunkowo niewysokie, szlaki łatwo dostępne, a do tego mamy kolejkę na Szrenicę, która pozwala szybko dotrzeć na górę. To ogromne ułatwienie, gdy podróżuje się z maluchem, który nie zawsze ma siłę lub cierpliwość na długie podejścia.
Do tego dochodzą liczne atrakcje przyrodnicze – wodospady, krótkie ścieżki spacerowe i punkty widokowe. Dzieciom łatwo jest tu pokazać „małe cuda natury” i zaszczepić miłość do gór.
Warto jednak pamiętać o jednej praktycznej rzeczy: podczas intensywnych opadów woda w kranach w okolicy bywa żółtawa. Nie jest to groźne, ale lepiej mieć ze sobą wodę butelkowaną, zwłaszcza podróżując z dziećmi. To drobny minus, który nie zmienia jednak ogólnego, bardzo pozytywnego obrazu tego regionu.
Norweska Dolina Resort okazała się miejscem, które możemy szczerze polecić każdej rodzinie. Wysoki standard pokoi, wyjątkowy klimat wikingów i smaczna kuchnia sprawiają, że pobyt jest komfortowy i pełen wrażeń. Dla dzieci przygotowano wiele atrakcji – od sali zabaw po baseny – dzięki czemu nie ma tu miejsca na nudę.
Jeśli ktoś lubi klimaty nordyckie, doceni dbałość o szczegóły, która sprawia, że naprawdę można poczuć się jak w skandynawskiej osadzie. Jeśli szuka się miejsca, które jednocześnie pozwoli odpocząć dorosłym i zapewni rozrywkę dzieciom – to wybór idealny.

Dumny tata, ekstrawertyczny „granat towarzyski” nie tylko w trakcie wyjazdów i wakacji. W wolnych chwilach zapalony pokerzysta i fan „The office”.
