Egipt na last minute: jak znaleźć tani urlop na ostatnią chwilę i co warto zobaczyć na miejscu

egipt na last minute a cena

Kiedy mam ochotę wyjechać gdzieś za kilka dni, największym problemem nie jest dla mnie brak kierunków, tylko nadmiar podobnie wyglądających propozycji. Egipt szybko trafia wtedy na krótką listę, ale sama niska cena jeszcze mnie nie przekonuje. Wolę najpierw ustalić, czy chcę przez tydzień odpoczywać nad morzem, oglądać rafy, czy wykorzystać wyjazd także na poznanie zabytków.

Najtańszy wyjazd nie zawsze wygrywa

Przy last minute patrzę najpierw na całość, a nie na dużą kwotę widoczną przy hotelu. W aktualnych propozycjach można znaleźć ośmiodniowe pobyty z all inclusive, ale różnią się one miejscem wylotu, standardem pokoju, położeniem hotelu i dostępem do plaży. Tych elementów nie traktuję jako drobiazgów, bo później wpływają na każdy dzień urlopu.

Dobrym przykładem jest lotnisko. Wyjazd z Rzeszowa może wyglądać korzystniej cenowo niż podobny termin z Warszawy czy Katowic, ale jeśli do Rzeszowa mam kilkaset kilometrów, dokładam koszt dojazdu i parkingu. Dopiero taka kalkulacja pokazuje, która propozycja jest rzeczywiście tańsza.

Sprawdzam też, czy cena podana jest za osobę, czy za wszystkich uczestników oraz jakie świadczenia obejmuje pobyt. Przy wyjeździe na tydzień all inclusive ma dla mnie sens wtedy, gdy planuję dużo czasu spędzać w hotelu. Gdy kilka dni chcę przeznaczyć na zwiedzanie, ważniejsze może okazać się dobre położenie obiektu niż najbardziej rozbudowany pakiet wyżywienia.

Najpierw wybieram sposób spędzania urlopu, później hotel

To zmienia bardzo dużo. Jeśli wyobrażam sobie poranki na plaży, snorkeling i spokojne wieczory, patrzę inaczej na Marsa Alam niż wtedy, gdy chcę podczas jednego wyjazdu zobaczyć również bardziej znane zabytki. Wśród dostępnych propozycji są zarówno klasyczne pobyty hotelowe, jak i wycieczki objazdowe czy krótsze wyjazdy do Kairu, więc nie muszę ograniczać się do jednego modelu wakacji.

Przy takim porównywaniu sprawdzają się oferty last minute do Egiptu znajdujące się na Allegro. Mogę od razu zestawić termin, miejsce wylotu, wyżywienie, standard hotelu i ocenę klientów. Podoba mi się szczególnie to, że różnice między podobnymi wyjazdami stają się wtedy czytelne: jeden hotel stoi bezpośrednio przy plaży, drugi ma rafę koralową, a kolejny jest nastawiony na rodziny z dziećmi i rozbudowany aquapark. Łatwiej więc wybrać coś pod konkretny plan, zamiast sugerować się samym zdjęciem basenu.

W praktyce to właśnie takie szczegóły przesądzają o wyborze. Dla osoby, która chce nurkować, hotelowa plaża z rafą może być więcej warta niż kilka dodatkowych zjeżdżalni. Rodzina z dziećmi może z kolei znacznie częściej korzystać z brodzików, animacji i miniklubu niż z atrakcji znajdujących się poza obiektem.

CZYTAJ TAKŻE  Zanzibar wyjazd na własną rękę – Jak zaplanować podróż marzeń?

Marsa Alam, Hurghada i Sharm el-Sheikh – różnice czuć na miejscu

Marsa Alam wybierałabym przede wszystkim wtedy, gdy priorytetem jest morze. Wśród aktualnych propozycji są obiekty położone bezpośrednio przy plaży, z rafami koralowymi i rozbudowaną infrastrukturą wypoczynkową. Dla mnie to dobry kierunek na urlop, podczas którego nie potrzebuję codziennie zmieniać miejsca.

Hurghada daje trochę inny układ. Można trafić na hotele z prywatnymi plażami, aquaparkami i animacjami, ale sam region częściej biorę pod uwagę również jako bazę do dalszych wycieczek. Jeśli chcę przeplatać odpoczynek zwiedzaniem, taki wariant jest dla mnie bardziej interesujący niż pobyt nastawiony wyłącznie na ciszę i morze.

Sharm el-Sheikh przekonuje rafami i dużą liczbą hoteli ze strefami wodnymi. Tutaj zwracam uwagę na opis plaży, bo różnica między „hotel przy morzu” a „hotelowa plaża z rafą przy brzegu” jest spora. Przy snorkelingu ta druga informacja mówi mi więcej niż sama liczba gwiazdek.

Hotel dla pary i hotel dla rodziny to dwie różne decyzje

Przy wyjeździe we dwoje mogę zaakceptować spokojniejszy hotel, mniejszy basen i brak animacji. Częściej zwracam wtedy uwagę na plażę, położenie i standard pokoju. Jeśli natomiast planuję wakacje z dziećmi, od razu sprawdzam baseny, brodziki, zjeżdżalnie, miniklub oraz odległość do morza.

Nie zawsze większy aquapark oznacza lepszy wybór. Hotel z dziewięcioma basenami i kilkudziesięcioma zjeżdżalniami może być świetny dla rodziny, która chce większość czasu spędzać na miejscu. Dla osoby nastawionej na rafę i spokojną plażę taki obiekt może być po prostu niepotrzebnie rozbudowany.

Z ocenami postępuję podobnie. Sama liczba punktów nie wystarcza. Patrzę, ile osób oceniło hotel i czego dotyczą komentarze. Ocena oparta na kilkunastu opiniach daje mi inny obraz niż podobny wynik przy kilku tysiącach recenzji.

A może zamiast hotelu wycieczka objazdowa?

To opcja, którą łatwo pominąć, gdy od początku szuka się tylko wypoczynku all inclusive. Tymczasem w dostępnych propozycjach pojawiają się również programy nastawione na zwiedzanie, np. z Luksorem i Karnakiem albo tygodniowe trasy pokazujące najważniejsze zabytki Egiptu.

Taki wyjazd rozważam wtedy, gdy bardziej niż na leżaku zależy mi na zobaczeniu kraju. Muszę jednak zaakceptować inne tempo: więcej przejazdów, wcześniejsze pobudki i mniej swobodnego czasu. Przy klasycznym pobycie hotelowym mam odwrotną sytuację – mogę odpoczywać bez planu, a pojedyncze wycieczki dobrać później.

Krótszy wyjazd do Kairu też może mieć sens, jeśli celem są przede wszystkim piramidy w Gizie, Sfinks i zabytki stolicy. To zupełnie inne wakacje niż osiem dni przy Morzu Czerwonym, dlatego przed rezerwacją wolę zdecydować, czego naprawdę oczekuję od tego wyjazdu.

Artykuł sponsorowany

Dodaj komentarz