Chorwacja na własną rękę na spontanie — vlog i blog! (relacja)

Chorwacja na własną rękę

Czasem najlepsze przygody rodzą się z zupełnego przypadku. Kiedy pierwotne plany wakacyjne – w naszym przypadku ambitna wycieczka do Suntago (parku wodnego koło Łodzi) – biorą w łeb, los potrafi podsunąć coś równie, a może nawet bardziej ekscytującego. Tak właśnie było z naszym chorwackim wyjazdem! Zmieniliśmy kurs na słoneczne wybrzeże Adriatyku. I wiecie co? To była jedna z najlepszych decyzji w naszym podróżniczym życiu!

Na pokładzie tej spontanicznej misji znaleźliśmy się ja, Bartek, wraz z moją żoną Natalią. Towarzyszyli nam mój brat Łukasz ze swoją dziewczyną Agnieszką, oraz jej brat Radek. Razem tworzyliśmy ekipę gotową na wszystko, co podczas wyjazdu Chorwacja na własną rękę miała nam do zaoferowania. A zaoferowała więcej, niż mogliśmy sobie wymarzyć!


Wyjazd do Chorwacji na własną rękę — start podróży i wylot

Nasza chorwacka przygoda, niczym dobrze skonstruowany film, zaczęła się od sceny pełnej napięcia – przymusowego postoju na poboczu polskiej autostrady. Serce na chwilę zamarło, ale jak to w podróżach bywa, po krótkim kryzysie nadeszło rozwiązanie i wkrótce potem siedzieliśmy już na pokładzie samolotu lecącego do Zadaru. Widoki z góry – puszyste chmury, majestatyczne góry, a nawet taniec cienia naszej maszyny na ziemi – były idealnym preludium do tego, co nas czekało.

CZYTAJ TAKŻE  Pociągiem z Polski do Chorwacji  z PKP INTERCITY– nowość na lato 2025!

Po wylądowaniu w Chorwacji, gdzie tabliczka z napisem „Zadar” rozwiała wszelkie wątpliwości co do naszej lokalizacji, zapakowaliśmy się do wynajętego auta. Już sama jazda autostradą w kierunku Makarskiej dostarczała estetycznych uniesień, a widoki za oknem skutecznie poprawiały humory. Lubimy wynajmować auta, aby czuć niezależność, i tak samo było tym razem. Wynajem auta w Chorwacji jest prosty, a naszym zdaniem także konieczny szczególnie dla naszych celów i planów jakie mieliśmy 🙂 

Zobacz nasz vlog z podróży do Chorwacji!


Omisz w Chorwacji  – co zwiedziliśmy? 

Naszym pierwszym dłuższym przystankiem był Omisz, miasteczko o intrygującej, pirackiej przeszłości. Największe wrażenie zrobił na nas jednak nie mroczny klimat dawnych korsarzy, a niezwykle ambitna inwestycja budowlana – most wznoszący się wysoko nad kanionem rzeki Cetina. Choć prace miały potrwać do 2025 roku, już wtedy konstrukcja prezentowała się monumentalnie i zapierała dech w piersiach. To miejsce stało się też poligonem dla Radka, który z niezwykłym skupieniem oddawał się swojej filmowej pasji. Jego karta pamięci z pewnością kryje ujęcia godne mistrza suspensu – zresztą, jeśli jesteście ciekawi, jak potrafi budować napięcie nawet w prozaicznych sytuacjach, rzućcie okiem na nasz film z tej wyprawy!

  • Praktyczna wskazówka: Omisz to świetne miejsce na krótki postój, by poczuć klimat dalmatyńskiego miasteczka i zobaczyć imponującą inżynierię w akcji. Widoki z okolic mostu są naprawdę warte sfotografowania.

Zanim dotarliśmy do naszego noclegu w Chorwacji, nasza słabość do spontanicznych decyzji dała o sobie znać. Skręciliśmy w boczną drogę, która zaprowadziła nas na niewielką, uroczą plażę. Decyzja okazała się strzałem w dziesiątkę! Pierwsze zanurzenie w krystalicznie czystej wodzie Adriatyku i możliwość wsłuchania się w podwodną ciszę, przerywaną jedynie subtelnymi dźwiękami natury, były bezcenne. To właśnie dla takich chwil warto czasem zboczyć z utartego szlaku.

Wyjazd do Chorwacji na własną rękę
Fot. Bartek Zaleśkiewicz

Punta Rata w Breli – najpiękniejsza plaża świata? 

Pierwszym celem była słynna plaża Punta Rata w miejscowości Brela, regularnie pojawiająca się w rankingach najpiękniejszych plaż globu. I faktycznie, trudno odmówić jej uroku. Pięknie przygotowana, z łagodnym zejściem do morza i charakterystycznym widokiem na niewielką skałę porośniętą drzewami, zrobiła na nas duże wrażenie. Fale delikatnie obmywające brzeg, ciepłe słońce i lazurowa woda – czego chcieć więcej?

Praktyczna wskazówka: Plaża – Punta Rata jest popularna, więc w sezonie może być tu tłoczno. Warto wybrać się tam wcześnie rano lub późnym popołudniem, by w pełni docenić jej piękno.

Nugal Beach i tajemnicza Jaskinia

Następnego dnia nasz plan zakładał dotarcie na Nugal Beach. Jak to jednak z planami bywa, życie napisało własny scenariusz. Po drodze, w zupełnie niespodziewanym miejscu, natrafiliśmy na wydrążoną w skale jaskinię. Oczywiście, ciekawość wzięła górę! Wnętrze było nieco mroczne i wilgotne, a chwilę grozy zapewnił nam niespodziewany lokator – choć początkowo podejrzewaliśmy nietoperza, okazał się on być… cóż, odpowiedź i komiczne udokumentowanie tej sytuacji znajdziecie na naszym filmie. Wspólne badanie zakamarków jaskini, mimo lekkiego zapaszku stęchlizny i żartów o możliwości bycia uwięzionym, było świetną zabawą i kolejnym dowodem na to, że najlepsze przygody czają się tuż za rogiem.

Chorwacja wycieczka na własną rękę
Fot. Bartek Zaleśkiewicz

Odnalezienie „Naszej Wymarzonej Plaży”

Choć na Nugal Beach tego dnia nie dotarliśmy, los zrekompensował nam to z nawiązką. Znaleźliśmy inną, równie zachwycającą plażę, która na kilka godzin stała się naszym prywatnym rajem. Charakterystyczna skała, która jest symbolem Nugal, majaczyła nam w oddali, dodając uroku krajobrazowi. Większość czasu spędziliśmy oczywiście w wodzie – nurkując, pływając, próbując stworzyć synchroniczną gwiazdę dla latającego nad nami drona (efekty tych prób również możecie podziwiać na filmie!), czy po prostu siedząc na skałach i wpatrując się w bezkres morza. Podczas jednego z zanurzeń wyłowiłem przedmiot, który swoim kształtem bardziej przypominał rekwizyt z filmu science-fiction niż morską faunę. Okazało się, że to skorupka jeżowca! Od tego momentu poszukiwanie idealnie zachowanej, całej muszli stało się moim osobistym celem. Niestety, tego dnia zgubiłem też zapasowe klucze od mieszkania, więc szukałem nie tylko muszli.



Makarska – Chorwacja – Adrenalina i historia 

Po dniu pełnym słońca i wodnych aktywności udaliśmy się na obiad do Makarskiej. Jednak nasze niespokojne dusze nie pozwoliły nam długo usiedzieć w miejscu.

Jaskinie w Makarskiej — opuszczona jaskinia z dyskoteką

Ciągnie mnie do miejsc z historią, do przestrzeni, które opowiadają opowieści o tym, co było. Dlatego, gdy tylko nadarzyła się okazja, ruszyliśmy na eksplorację opuszczonego kompleksu, gdzie kiedyś mieściły się dyskoteki, a wszystko to ulokowane w… jaskini! Wyobraźnia pracowała na pełnych obrotach, próbując odtworzyć gwar i muzykę, które kiedyś wypełniały te skalne komnaty. Dziś to miejsce, choć ciche i naznaczone czasem, wciąż przyciąga śmiałków – amatorów skoków do wody, którzy wykorzystują naturalne ukształtowanie terenu do adrenaliny.

Wieczorny Chillout na Plaży „bez nazwy w przewodniku”

Dzień zakończyliśmy na kolejnej plaży odkrytej przez przypadek, takiej, której próżno szukać w turystycznych folderach. I choć można by ją nazwać „zwyczajną”, to słowo zupełnie nie pasuje do magii zachodzącego słońca nad Adriatykiem i relaksującego „masażu falami i kamieniami”, który zafundowaliśmy sobie, leżąc na brzegu. Morze z boku wyglądało to nieco niepokojąco (a jak dokładnie, to już musicie sprawdzić na filmie!), ale dla nas był to idealny sposób na wyciszenie i docenienie prostych przyjemności. To właśnie takie spontaniczne momenty często okazują się najcenniejszymi pamiątkami z podróży.

Chorwacja na własną rękę, czyli z Wody, Lądu i Powietrza!

Parasailing w Chorwacji  – 300 Metrów nad Adriatykiem

Pierwszą z nich był parasailing w Chorwacji. Lot na spadochronie ciągniętym przez motorówkę, jakieś 300 metrów nad taflą wody, to doświadczenie, które trudno opisać słowami. Start i lądowanie były najbardziej emocjonujące (co zresztą doskonale słychać na naszym filmie!), ale czas spędzony w powietrzu to czysty relaks i poczucie absolutnej wolności. Z góry rozpościerały się zapierające dech w piersiach widoki na góry, wybrzeże i bezkresne morze.

Praktyczna wskazówka: Parasailing w Chorwacji to świetna opcja dla tych, którzy chcą spojrzeć na wybrzeże z zupełnie innej perspektywy. Firmy oferujące tę atrakcję znajdziecie w większości turystycznych miejscowości.

Wynajem skuterów wodnych w Chorwacji — sceny jak z filmu akcji 

Jeśli parasailing można porównać do spokojnego filmu przyrodniczego, to skutery wodne były czystym kinem akcji! Prędkość, bryzgająca woda, wiatr we włosach i potężna dawka adrenaliny – to było to! Radek pokazał, że „ma ogień”, a my wszyscy poczuliśmy się jak bohaterowie pościgów rodem z filmów o znanym agencie Jej Królewskiej Mości. Zabawa była przednia, choć w końcu trzeba było spłynąć do brzegu.

Plaża – Nugal Beach – Spełnienie marzeń

Po wodnych szaleństwach nadszedł czas na realizację odkładanego planu – zdobycia Plaży Nugal Beach.

Sama trasa na plażę Nugal Beach wiodła przez gęsty, pachnący las i kamieniste ścieżki. Natalia, jak zwykle, pewnie prowadziła naszą małą ekspedycję, jakby znała te tereny od zawsze. Szlak był niezwykle urokliwy, pełen zapachów śródziemnomorskiej roślinności i słonego posmaku bryzy morskiej w ustach. Po drodze spotkaliśmy też stałych mieszkańców tych rejonów – cykady, których charakterystyczny śpiew (a dla niektórych może nieco monotonne „kłe-kłe-kłe”) jest nieodłącznym elementem chorwackiego lata. Ciekawostką jest, że za te koncerty odpowiada specjalny organ zwany tymbalem, a cykady spędzają większość życia pod ziemią, wychodząc na powierzchnię tylko na krótkie, letnie gody.

Praktyczna wskazówka: Na Plaży Nugal Beach najlepiej wybrać się pieszo, szlakiem przez las. Wygodne buty to podstawa! Trasa jest malownicza, ale miejscami może być wymagająca.

Plaża Nugal Beach, a podwodny świat 

Wysiłek włożony w dotarcie na Plażę Nugal Beach został w pełni wynagrodzony. Plaża okazała się naprawdę wyjątkowa, a jej podwodny świat, choć może nie tak kolorowy jak w niektórych egzotycznych miejscach, miał najwięcej do zaoferowania spośród wszystkich odwiedzonych przez nas miejsc. A co najważniejsze – to właśnie tutaj moja misja poszukiwawcza zakończyła się sukcesem! Znalazłem idealną, całą muszlę jeżowca. Mała rzecz, a cieszy jak największy skarb!

Krvavica (czyli „Kaszanka”) i Niespodzianki Tuż Przed Końcem

Po relaksie na Nugal Beach, nieco już zgłodniali, ruszyliśmy w dalszą drogę, trafiając do niewielkiej miejscowości Krvavica, której nazwę dla żartu tłumaczyliśmy jako „Kaszanka”.

Najbardziej charakterystycznym punktem Krvavicy jest opuszczony budynek dawnego uzdrowiska dla dzieci z chorobami płuc, którego architektura przywodzi na myśl latający spodek. Tym razem jednak nie zdecydowaliśmy się na eksplorację wnętrz, podziwiając budynek jedynie z pewnej odległości. Znaleźliśmy za to nieco na uboczu urokliwą skałkę, która na chwilę stała się naszym miejscem kontemplacji i małym, prywatnym azylem.

Jednak najciekawsze rzeczy wydarzyły się w drodze powrotnej, już po zmroku. Naszą uwagę przykuł niepozorny krzak, przy którym spędziliśmy dobre dwadzieścia minut. Okazało się, że to liście laurowe, których Natalia bezskutecznie poszukiwała od początku wyjazdu, pocierając dziesiątki innych roślin! Jej radość była ogromna, a aromatyczne liście stały się kolejną cenną pamiątką. Jakby tego było mało, chwilę później, gdy weszliśmy do auta, znalazły się moje zaginione klucze! Wszystko, czego szukaliśmy, zostało w końcu odnalezione – idealne zwieńczenie dnia pełnego wrażeń.

Zadar, pożegnania i refleksje z Chorwackiej wycieczki na własną rękę

Nasz chorwacki wyjazd i  czas powoli dobiegał końca. Ostatniego dnia, przed wylotem moim i Natalii, udało nam się jeszcze wspólnie z całą ekipą zwiedzić Zadar. Tam też nadszedł moment pożegnania – Łukasz, Agnieszka i Radek zostali w Chorwacji nieco dłużej, by na własne oczy zobaczyć m.in. słynne wodospady w Parku Narodowym Krka (które my z Natalią mieliśmy okazję podziwiać podczas poprzedniej wizyty) oraz tajemniczą wyspę w kształcie serca. Jestem pewien, że ich przygody były równie ekscytujące, co możecie sprawdzić na naszym kanale „Z wody, lądu i powietrza„, gdzie znajdziecie pełną filmową relację z tego wyjazdu.

Ten spontaniczny wyjazd do Chorwacji na własną rękę był czymś więcej niż tylko wakacjami. Był dowodem na to, że czasem warto zrezygnować z utartych ścieżek i dać się ponieść chwili. Był też wspaniałą okazją do poznawania siebie nawzajem w nowych sytuacjach, do zacieśniania więzi – zarówno tych rodzinnych, jak z moim bratem Łukaszem, z którym czuję, że jesteśmy nie tylko rodziną, ale i świetnymi kumplami, jak i tych przyjacielskich. Podróże uczą, zmieniają perspektywę i pokazują, że świat jest pełen niespodzianek, które czekają tuż za rogiem.

Mam nadzieję, że ta opowieść zainspiruje Was do własnych podróży, tych małych i tych dużych, tych planowanych i tych zupełnie spontanicznych. Bo każda z nich jest niepowtarzalną przygodą.

Dodaj komentarz