Wakacje na Krecie — co zobaczyć, zwiedzanie, przygody (relacja)

Zatoka Seitan Limania – turkusowe wody i surowa przyroda

Każda podróż zaczyna się na długo przed pierwszym krokiem postawionym na obcej ziemi – kiełkuje z marzeń, niejasnych przeczuć, z potrzeby zmiany i pragnienia, by doświadczyć czegoś nowego. Coś, co być może odrobinę nas zmieni. Kreta, wyspa słońca, mitów i nieokiełznanej przyrody, długo szeptała nam swoje zaproszenie. Nie chodziło nam o kolekcjonowanie zdjęć przy słynnych zabytkach czy odhaczanie punktów z przewodnika. Pragnęliśmy zanurzyć się w jej atmosferze, poczuć jej rytm, zmierzyć się z jej stromymi wąwozami i dać się zaskoczyć tym, co nieplanowane. Chcieliśmy przywieźć stamtąd nie tylko pamiątki, ale przede wszystkim historie – te o niespodziewanych wzruszeniach, małych-wielkich wyzwaniach i momentach autentycznej radości. Przed Wami opowieść o wakacjach na Krecie zorganizowanej na własną rękę w Kwietniu – surowej, pięknej i pełnej przygód, które czekały tuż za kolejnym, często bardzo ostrym, zakrętem.



Wakacje na Krecie w Kwietniu — Seitan Limania i Niespodzianka pod Błękitnym Niebem

PNasza kreteńska przygoda rozpoczęła się w połowie kwietnia, a pierwszą perełką, którą odkryliśmy tuż po przylocie do Chanii, była plaża Seitan Limania. Już sama nazwa, tłumaczona czasem jako „Diabelska Przystań”, brzmi intrygująco, prawda? Wyobraźcie sobie zatokę wciętą głęboko w skaliste wybrzeże, z wodą o nierealnie turkusowym odcieniu. Widok z góry zapiera dech w piersiach, ale to, co wydarzyło się na dole, przyćmiło nawet ten cud natury.

Kreta słynie z kóz, które zdają się być nieodłącznym elementem krajobrazu. Te ciekawskie stworzenia towarzyszyły nam niemal wszędzie, ale na Seitan Limania miały wyjątkowo dobry spektakl. Bo właśnie tam, wśród tych rajskich widoków, mój brat Łukasz postanowił zadać Agnieszce to jedno, najważniejsze pytanie. Emocje były ogromne, a cała sytuacja, chociaż zaskakująca, idealnie wpisała się w motto naszych podróży – przeżywać, a nie tylko odhaczać. Jak dokładnie wyglądały te zaręczyny i jakie miny mieliśmy wszyscy – musicie zobaczyć na filmie! Powiem tylko, że Łukasz wykazał się sprytem godnym Odyseusza, ukrywając pierścionek w rękawiczce. Agnieszko, Łukaszu – jeszcze raz, być świadkiem Waszego szczęścia w tak niezwykłym miejscu, to był dla nas zaszczyt!


Jaskinia Lera w Stavros na Krecie — wgłąb odkrywania tajemnic 

Po tak emocjonującym początku, potrzebowaliśmy chwili na ochłonięcie… a może raczej na rozgrzanie mięśni, bo kolejnym punktem na naszej liście była Jaskinia Lera w Stavros. To miejsce z historią – podobno była kwaterą powstańców walczących z Turkami. Wspinaczka, choć nie jakaś ekstremalna (około 100-150 metrów w górę), w kwietniowym słońcu dała nam lekko w kość. Na szczęście temperatura oscylowała wokół przyjemnych 20 stopni.

Sama jaskinia przywitała nas… cóż, bardzo charakterystycznym zapachem. Kozy, które są tu chyba stałymi rezydentkami, zostawiają po sobie wyraźne ślady. Ale poza tą mało perfumeryjną nutą, miejsce ma niezwykły klimat. Surowe skały, półmrok i świadomość, że w latach 60. odkryto tu gliniane figurki, a według niektórych wierzeń czczono tu mitologicznego Pana – pół człowieka, pół kozła (czyżby stąd te kozy?), pobudzają wyobraźnię. Natalia, ze swoim zmysłem odkrywcy, szybko znalazła wąskie przejście do innej części jaskini. Trochę gimnastyki i przeciskania się, ale warto było – skalne półeczki, formacje naciekowe, gra światła – naprawdę magicznie. Jak dokładnie eksplorowaliśmy te zakamarki? Zerknijcie na nasz kanał „Z wody, lądu i powietrza”!

Preveli Beach na Krecie – palmy, zimna woda i braterskie remisy

Kolejny dzień to wyprawa na Preveli Beach, plażę wyjątkową, bo z lasem palmowym rosnącym wzdłuż rzeki, która wpada tu do morza. Już sama droga na Preveli dostarczała pięknych widoków, a spacer przez ten palmowy gaj był doświadczeniem niemal mistycznym. Palmy w takim naturalnym otoczeniu, nie te posadzone „pod linijkę”, mają w sobie jakąś dzikość i tajemnicę. Potężne liście niektórych z nich wyglądały jak łuski prehistorycznych gadów!

Oczywiście, nie bylibyśmy sobą, gdybyśmy nie zabrali ze sobą masek i płetw. Woda, choć krystalicznie czysta, okazała się… rześka. To chyba dobre określenie na początek kwietnia. Podwodny świat może nie był tak bogaty jak w Egipcie all inclusive ze zwiedzaniem gdzie byliśmy i relacje także możecie zobaczyć na blogu, ale sama możliwość eksploracji i zajrzenia do pobliskiej przybrzeżnej jaskini dała nam mnóstwo frajdy. A potem, na rozgrzewkę, stoczyliśmy z Łukaszem epicką bitwę w „papier, kamień, nożyce”. Zaskakujące, jak często nasze braterskie umysły działały identycznie, rzucając remis za remisem! To też uwieczniliśmy, więc jeśli chcecie zobaczyć nasze zmagania i podwodne wygibasy, wiecie gdzie szukać.

Wodospady w wąwozie Kourtaliotiko – Lodowata Próba Charakteru

Jeśli myśleliście, że woda na Preveli była zimna, to Wąwóz Kourtaliotiko przygotował dla nas prawdziwą lodową terapię szokową. Celem były wodospady, ale my nie chcieliśmy ich tylko oglądać. Marzyło nam się podpłynąć pod samą kaskadę. Znaleźliśmy zejście prowadzące w dół wąwozu, a potem już tylko my, lodowata woda i potężny nurt.

Powiem Wam szczerze – pierwsze zanurzenie wywołało serię okrzyków, które z pewnością niosły się po całym wąwozie. Woda była tak zimna, że aż odbierało dech! A nurt? Momentami mieliśmy wrażenie, że płyniemy w miejscu, walcząc o każdy metr. Były chwile zwątpienia, lekki strach, ale też ogromna determinacja. I wiecie co? Udało się! Satysfakcja po pokonaniu własnych słabości i dotarciu pod sam wodospad była nie do opisania. Ten widok jak z bajki, huk spadającej wody i świadomość, że to zrobiliśmy – bezcenne. Przeszliśmy przez tę wodną „bramę” odmienieni, z nową energią i przekonaniem, że warto podejmować wyzwania. Nasze miny i reakcje na tę lodową kąpiel to materiał, który musicie zobaczyć w naszym filmie z Krety. 



Retimno –  smaki, zagadki i miejski rytm Krety

Po tak intensywnych doznaniach, chwila wytchnienia w bardziej zurbanizowanym otoczeniu była wskazana. Retimno, które odwiedziliśmy w drodze powrotnej z wąwozu, okazało się uroczym, klimatycznym miastem. Wąskie uliczki, wenecka forteca górująca nad portem, urokliwa fontanna Rimondi – idealne miejsce na niespieszny spacer, poszukiwanie pamiątek czy po prostu delektowanie się kawą. My oczywiście mieliśmy też swoje priorytety – znalezienie najlepszego gyrosa w mieście!

Retimno stało się też areną dla małego intelektualnego wyzwania – quizu o Krecie, który przygotowałem jeszcze w Polsce. Pytania były różne, od historii po lokalne zwyczaje. Czy wiedzieliście na przykład, że posiadanie broni na Krecie, choć formalnie nielegalne, jest częścią tradycji i wiele rodzin przechowuje ją jako pamiątkę po burzliwych dziejach wyspy? My na szczęście nie słyszeliśmy żadnych strzałów, ani nie widzieliśmy słynnych postrzelanych znaków drogowych. A kto wygrał quiz i jaka była nagroda? To już musicie sprawdzić w naszym filmie! Dodam tylko, że latanie dronem w okolicach latarni morskiej dostarczyło nam kolejnych pięknych ujęć.

Grecka Kapadocja, czyli piramidy Ziemne i cytrusowe szaleństwo

Kolejny dzień to kolejne odkrycia. Tym razem celem były Piramidy Ziemne Komolithi, często nazywane „grecką Kapadocją„. Te niezwykłe formacje z gliny, wyrastające niespodziewanie pośrodku żyznego pola niedaleko wioski i wyschniętej rzeki Tyflos, robią niesamowite wrażenie. Podobno naukowcy znaleźli tu kiedyś szczątki rekinów sprzed milionów lat – choć to informacja z gatunku tych „niepotwierdzonych”, fajnie pobudza wyobraźnię, prawda?

Ale okolice piramid miały dla nas jeszcze jedną, bardzo soczystą niespodziankę – drzewka pomarańczowe uginające się od owoców! To był nasz pierwszy raz, kiedy mogliśmy zerwać pomarańcze prosto z drzewa i od razu ich spróbować. Smak? Nieporównywalny z tym, co znamy ze sklepów! Ta słodycz i aromat… czysta poezja. Nasza ekipa tak się nakręcała na każdy nowy widok („Drzewko! Kózki!”), że kiedy zobaczyliśmy cytryny, Łukasz bez wahania krzyknął: „Zjem ją całą!”. I zrobił to! Jego mina podczas konsumpcji świeżo zerwanej, bardzo kwaśnej cytryny – bezcenna! Koniecznie zobaczcie ten fragment w filmie.

Balos na Quadach – Gdy Plan B Staje Się Przygodą Życia

Na wielki finał naszej kreteńskiej przygody zostawiliśmy sobie Balos – jedną z najbardziej ikonicznych i fotografowanych lagun na Krecie. Droga do niej jest jednak dość wymagająca, szutrowa, i jak się dowiedzieliśmy, nasze wypożyczone auto nie miało na nią ubezpieczenia, a dodatkowo było wyposażone w GPS, który mógłby nas zdradzić. Co robić w takiej sytuacji? Stresować się? Rezygnować? Nic z tych rzeczy!

Przed wjazdem na szutrową trasę zobaczyliśmy wypożyczalnię quadów. Szybka kalkulacja potencjalnej kary za wjazd autem kontra koszt wynajmu quadów i decyzja była prosta – zamieniamy niepewność i stres w kolejną przygodę! Jazda quadami na Balos okazała się strzałem w dziesiątkę. Wiatr we włosach, mijane po drodze kozy, niesamowite widoki i poczucie absolutnej wolności. To było to! Radek, jako jedyny przezornie wyposażony w kąpielówki, mógł w pełni zanurzyć się w turkusowych wodach laguny. Sama plaża Balos na Krecie ciągle się zmienia, kształtowana przez wiatr i morze, co czyni ją jeszcze bardziej wyjątkową. W drodze powrotnej spotkała nas jeszcze jedna miła niespodzianka – właściciele wypożyczalni quadów poczęstowali nas lokalnym alkoholem, dając nam posmakować prawdziwej greckiej gościnności. Widok samolotu przelatującego nad laguną sprawiał wrażenie, jakbyśmy dotarli na jakiś koniec świata.

Wakacje na Krecie w Kwietniu na własną rękę — to coś więcej niż tylko widoki

I tak właśnie, zmęczeni, ale naładowani endorfinami i szczęśliwi, opuszczaliśmy Kretę, zastanawiając się, gdzie poniesie nas kolejna wyprawa. Ta wyspa dała nam wszystko, czego szukamy w podróżach: poczucie odkrywania, możliwość sprawdzenia siebie w niecodziennych sytuacjach, bliskość natury i historii, a przede wszystkim – mnóstwo autentycznych przeżyć. Bo w podróżowaniu, tak jak w życiu, nie chodzi o to, by odhaczyć wszystkie punkty na liście. Chodzi o to, by dać się zaskoczyć, poczuć coś naprawdę, przekroczyć kolejne „niewidzialne ściany” i wrócić bogatszym o te doświadczenia.

Mamy nadzieję, że ta opowieść choć trochę przybliżyła Wam klimat naszej kreteńskiej przygody. A jeśli chcecie zobaczyć jeszcze więcej, poczuć te emocje razem z nami, zapraszamy na nasz kanał YouTube „Z wody, lądu i powietrza” – tam czekają na Was dwa filmy pełne naszych okrzyków, uśmiechów i zapierających dech w piersiach widoków.

A Wy? Jakie są Wasze najbardziej niezapomniane podróżnicze przygody, które zmieniły Wasze spojrzenie na świat? Dajcie znać w komentarzach!

CZYTAJ TAKŻE  Cypr co warto zobaczyć — wyspa kontrastów, podwodnych skarbów i niezapomnianych spotkań (relacja)

Dodaj komentarz