Kraków w grudniu to jedno z tych miejsc, które tętnie życiem, mimo zimowej aury. W drugi dzień Świąt wybraliśmy się na krótki wyjazd, by doświadczyć tej atmosfery na własnej skórze. Nie zawiedliśmy się ani trochę – miasto było cudownie przystrojone, pachniało grzańcem i choinką, a zewsząd słychać było języki z całego świata. Było to nasze pierwsze od dawien dawna spotkanie z tym historycznym, pięknym miastem.
Nocleg w sercu Krakowa – Apartament tuż przy Rynku

Wynajęliśmy apartament tuż przy starówce, w klimatycznej kamienicy z antresolą i dwupoziomowym układem. Stylowe wnętrze nawiązywało do historycznego charakteru budynku, a miejsce parkingowe pod samym hotelem okazało się wybawieniem przy intensywnym ruchu. Lokalizacja pozwalała nam spacerem dotrzeć do Sukiennic dosłownie w 2 minuty. Byliśmy więc w samym sercu krakowskiej starówki na ulicy Gołębiej, co stanowiło wspaniałą bazę wypadową do atrakcji, restauracji oraz zwiedzania innych miejsc. Jedynym problemem w tym miejscu było znalezienie miejsca parkingowego ze względu na ograniczenia ruchu i małą liczbę miejsc. Ostatecznie zdecydowaliśmy się na wynajęcie miejsca przed hotelem w cenie 100 zł.
Jarmarki, iluminacje i zimowe spacery po Starym Mieście
Na Rynku Głównym tłumy, ale w najlepszym tego słowa znaczeniu. Czuć było święta. Jarmark bożonarodzeniowy pachniał przyprawami, grzanym winem i pieczonymi oscypkami. Nad głowami świeciły iluminacje, a zza straganów słychać było kolędy. Było mnóstwo ludzi i ciężko było przejść pomiędzy ludźmi nie zahaczając o kogoś 🙂 Ceny były trochę wygórowane, grzane wino zaczynało się od 20 zł, a oscypki od 8 złotych. Mimo wszystko spróbowaliśmy zarówno oscypka, jak i grzane wino, i kupiliśmy nawet skarpetki 😀


Zwiedziliśmy Sukiennice, przeszliśmy uliczkami Starego Miasta, odwiedziliśmy Kościół Mariacki, by potem zatrzymać się na grzane piwo i kotleta schabowego z kapustą w jednej z lokalnych knajp. Polska kuchnia w grudniu smakuje wyjątkowo dobrze.
Kraków zimą — atrakcje i jazda meleksem przez miasto z przewodnikiem
Postanowiliśmy zobaczyć więcej i skorzystaliśmy z oferty meleksów z przewodnikiem.
Nasz pojazd był ogrzewany (na szczęście!), i dodatkowo jechaliśmy sami z przewodnikiem, który po części włączał komentarze co do miejsc w których jesteśmy. Trasa, którą wybraliśmy obejmowała:
- Planty i okolice Muzeum Czartoryskich (przejazd starówką)
- Bazylikę Świętego Floriana
- Kazimierz – z opowieściami o Stevenie Spielbergu i dawnych żydowskich szyldach
- Wzgórze wawelskie z wejściem do ogrodu i podziwianiem Smoka Wawelskiego
Tu skończyła się nasza droga więc mogliśmy od razu zwiedzić Gród Wawelski.



Po zwiedzaniu tego miejsca, a także zobaczenia smoka Wawelskiego ziejącego ogniem poszliśmy na obiadokolacje golonką i lokalnym piwem w rzemieślniczym browarze. (C.K. Browar)


Wieczorem na jarmarku – grzaniec, oscypek i zachód słońca
Na koniec dnia wróciliśmy jeszcze raz na Rynek, gdzie podziwialiśmy jarmark i iluminacje już w nocnej scenerii. Grzaniec z przyprawami, oscypek z żurawiną, światła, muzyka i ludzie – Kraków po zmroku robi ogromne wrażenie.

Praktyczny przewodnik – Kraków w grudniu
- Gdzie spać: ApartHotel tuż przy Rynku – polecamy za klimat, komfort (studio z antresolą) i lokalizację
- Jak się poruszać: Pieszo + melex. Auto zostaw na parkingu hotelowym lub przed starówką i spróbuj dojść na pieszo.
- Gdzie jeść: Restauracje z polską kuchnią przy ulicy Grodzkiej i okolicach Rynku.
- Co zjeść koniecznie: Grzaniec, oscypek z żurawiną, kotlet schabowy i żur.
- Jakie ubrania: Ciepłe, ale wygodne. Grudzień w Krakowie potrafi być mroźny i wilgotny.
- Czy warto: Bez wątpienia. Kraków w grudniu to magia w czystej postaci.

Arek to pasjonat podróży, urbexu i odkrywania nieznanych miejsc. Uwielbia organizować wyjazdy, zarówno za granicą, jak i w Polsce, szukając przygód i nowych doświadczeń. Jego pasja do wychodzenia ze strefy komfortu pozwala mu poznawać różne kultury i miejsca, które są poza zasięgiem typowych turystów. Każda podróż to dla niego okazja do odkrywania świata i dzielenia się tą pasją z innymi.
