Jak wygląda podróż do Czarnogóry z Poznania? Lot do Podgoricy i pierwsze wrażenia
Na urlop do Czarnogóry wybraliśmy się pod koniec lipca – dokładnie od 22 do 29. Wylot mieliśmy z Poznania, celowo z samego rana, żeby jak najszybciej znaleźć się na miejscu i jeszcze tego samego dnia zanurzyć się w basenie. Lądowaliśmy w Podgoricy, czyli stolicy Czarnogóry. Lotnisko jest naprawdę małe, co ma swój klimat – nie jest to wielka hala z tysiącem bramek, a raczej coś kameralnego, gdzie wszystko jest w zasięgu wzroku. Ale jeśli przyleci naraz więcej samolotów – robi się tłoczno, więc warto nastawić się na mały chaos przy odbiorze bagażu.

Transfer z lotniska do hotelu w Ulcinj – kręta, malownicza trasa przez góry
Od lotniska w Podgoricy do naszego hotelu – Azul Beach Resort – mieliśmy nieco ponad 80 km, ale przez korki i wąskie, kręte drogi zajęło nam to blisko 2 godziny. Trasa była jednak widowiskowa. Jechaliśmy serpentynami z widokiem na góry i zjazdami w stronę morza. Po drodze mijaliśmy miejscowości takie jak Samatra, Bar czy Dobra Voda, a największe wrażenie zrobiło na nas Jezioro Szkoderskie – ogromny akwen będący granicą między Czarnogórą a Albanią. Cały ten krajobraz wyglądał jak z pocztówki – zieleń, błękit wody, góry i światło, które cudownie oświetlało to wszystko. Nawet korki przestały przeszkadzać.



Pierwsze chwile w Azul Beach Resort Ulcinj – check-in i pierwsze wrażenia z hotelu
Na miejscu byliśmy około 14:00. Zrobiliśmy szybki check-in, na szczęście pokój był już gotowy. Resort jest naprawdę duży – nasze pokoje były oddalone od głównych atrakcji, restauracji i recepcji o jakieś 800 metrów. Ale po terenie hotelu jeżdżą meleksy, które można łapać co chwilę i które bez problemu przewożą bagaże i gości. Później już nawet droga z pokoju na basen nie robiła na nas takiego wrażenia, i spokojnie spacerkiem można było się przejść.
Wielka Plaża w Ulcinj – 14 km piasku z widokiem na Albanię
Hotel znajduje się tuż przy słynnej Wielkiej Plaży – najdłuższej piaszczystej plaży nad Adriatykiem, ciągnącej się przez 14 km aż do granicy z Albanią. Sama plaża to nie biały piasek jak z folderu Malediwów – bardziej ciemny, zbity, ale czysty. Morze również nie było lazurowe, ale za to było ciepłe, przyjemne i czyste. Co ciekawe – woda w morzu była cieplejsza niż w basenie dla dorosłych, który – mamy wrażenie – był specjalnie chłodzony. W każdym razie spokojnie da się wypocząć, popływać nawet z małymi dziećmi, ponieważ było bardzo płytko. Świadczy też o tym dmuchany Aqua Park ze zjeżdżalniami dla dzieci oddalony od brzegu o jakieś 500 metrów dryfujący po wodzie. (Oczywiście płatny 🙂 )



Warunki w pokoju hotelowym – jak mieszkało się w Azul Beach Resort?
Pokój był dokładnie taki, jak na zdjęciach z katalogu wycieczki. Nie za duży, ale bardzo czysty i funkcjonalny. Na wyposażeniu: wygodne łóżko, telewizor z dostępem do Netflixa i YouTube’a (co było fajne przed spaniem), czajnik, lodówka, sejf, mały balkon i suszarka do ręczników. Idealnie na tygodniowy pobyt. W zasadzie nic więcej nie było nam potrzebne. Pokój był sprzątany codziennie.

Internet i roaming w Czarnogórze – jak sprawdził się eSIM Revoluta?
Trzeba pamiętać, że Czarnogóra nie jest w Unii, więc o darmowym roamingu można zapomnieć. My skorzystaliśmy z opcji eSIM od Revoluta – za 15 zł dostaliśmy 1 GB internetu. Nie da się z tego dzwonić, prędkość też nie powala, ale do Google Maps, WhatsAppa i Instagrama – wystarcza w zupełności. Dla tych, którzy planują wyjazd – mamy na blogu osobny wpis o roamingu w Czarnogórze oraz o możliwościach zakupienia kart na miejscu.
Jedzenie w Azul Beach Resort – nasze doświadczenia z kuchnią hotelową
Jedzenie to zdecydowanie jeden z najmocniejszych punktów hotelu. Jak na all inclusive – naprawdę wysoki poziom. Każdego dnia coś innego: kuchnia śródziemnomorska, meksykańska, tajska, a nawet chińska. Oczywiście, przy dużej liczbie gości zdarzało się chwilę poczekać, ale warto było. Dodatkowym plusem był bar i restauracja przy plaży, gdzie można było zamówić z karty i zjeść np. burgera, makaron albo kalmary – wszystko w ramach pakietu. Do tego dwa razy na pobyt można było zjeść w restauracjach à la carte – włoskiej i steakhouse. Steki z pieczonymi ziemniakami – sztos. Ogólnie rzecz biorąc, jedzenia, jak na tego typu wycieczkach zawsze jest więcej, niż da się zjeść, ale to, co nas zaskoczyło, że z racji takiej liczby barów przy basenach oraz różnorodności przekąsek w tych barach, tak naprawdę nawet nie trzeba byłoby wybierać się na obiad bo wszystko można zjeść tam.



Baseny w hotelu – cicha strefa tylko dla dorosłych (+18)
Choć w hotelu było sporo rodzin z dziećmi, znalazła się też przestrzeń dla dorosłych. Basen tylko dla dorosłych, czyli tzw. „cichy basen”, rzeczywiście dawał trochę oddechu i spokoju. Obsługa bardzo kulturalnie pilnowała, żeby dzieci tam nie przebywały – jeśli ktoś próbował, był delikatnie, ale skutecznie proszony o zmianę lokalizacji. Dzięki temu mogliśmy wypocząć tak jak lubimy – bez chlapania wodą, krzyków i płaczu dzieci 🙂 Lubimy hotele, w których albo są wydzielone takie strefy, albo cały hotel jest dla osób 16+. Mieliśmy okazję być w takim hotelu w Pafos na Cyprze – być może napiszemy jeszcze o tym osobną relację.



Atrakcje w hotelu – sporty wodne, muzyka na żywo i rozrywka wieczorna
W ciągu dnia można było spróbować różnych atrakcji, np. przejażdżki na poduszce ciągniętej przez skuter wodny – 10 euro za 10 minut, ale emocji na cały dzień, wynajem skutera wodnego, lot na spadochronie przeczepionym do motorówki, czy po prostu przejażdżka ultra szybką motorówką szosującą przy brzegu pomiędzy skuterami rozbijając się o fale i wyskakując na pół metra w górę. Wieczorami w hotelu odbywały się koncerty z muzyką na żywo – od 21 do 24. Fajny klimat, ale nam osobiście brakowało typowych imprez dla par, więc jeśli ktoś szuka dyskotek – musi udać się do miasta. Z daleka było słychać jakieś imprezy, natomiast nie mogliśmy zlokalizować gdzie dokładnie się to odbywa.


Spacer do klifu i zwiedzanie Ulcinj – atrakcje poza hotelem
Zaraz obok hotelu można plażą dojść do klifu, z którego rozciąga się niesamowity widok na Adriatyk. My poszliśmy tam o zachodzie słońca – było magicznie. Dalej da się dojść nawet do starego miasta Ulcinj i Malej Plaży – podobno ok. 6-7 km, ale my nie odważyliśmy się na ten „spacer” przy 34 stopniach. W drogę powrotną wybraliśmy nieco bardziej cywilizowaną trasę – przez stragany, sklepiki i knajpki, dzięki czemu mogliśmy zobaczyć w jaki sposób lokalsi mieszkają i pracują.






Jak poruszać się po Ulcinj – taxi czy wynajem auta?
Taxi z hotelu do Ulcinj to koszt 15 euro w jedną stronę, więc w dwie to już 30. Ale poznaliśmy Polaków, którzy polecili nam wynajem auta na jeden dzień za 50 euro, z dostarczeniem pod hotel i możliwością oddania w tym samym miejscu. Super opcja, jeśli ktoś chce pozwiedzać okolice na własnych zasadach. A do tego cena nie jest tak znacznie odbiegająca od tego co oferuje taxi , a własne auto:)
Czy warto spędzić wakacje w Czarnogórze? Nasze podsumowanie

Czarnogóra okazała się dla nas strzałem w dziesiątkę. Widoki jak z bajki, przyjemny klimat, luźna atmosfera i dobre jedzenie. Kraj trochę przypomina Grecję sprzed kilkunastu lat – jeszcze nie tak zadeptany, a jednocześnie bardzo dostępny i gościnny. Na pewno tu wrócimy – ale następnym razem własnym autem, żeby odkrywać miejsca po swojemu, bez pośpiechu, ponieważ tym razem marzyło nam się słońce, po niezbyt udanym lecie w roku 2025 w Polsce. Jeśli również byłeś w Czarnogórze i chcesz podzielić się swoją relacją to skontaktuj się z nami!

Arek to pasjonat podróży, urbexu i odkrywania nieznanych miejsc. Uwielbia organizować wyjazdy, zarówno za granicą, jak i w Polsce, szukając przygód i nowych doświadczeń. Jego pasja do wychodzenia ze strefy komfortu pozwala mu poznawać różne kultury i miejsca, które są poza zasięgiem typowych turystów. Każda podróż to dla niego okazja do odkrywania świata i dzielenia się tą pasją z innymi.
