Egipt na All Inclusive ze zwiedzaniem? To możliwe! (nasza relacja)

Wakacje w Egipcie w grudniu – Idealny wybór na zimowy wypoczynek

Egipt. Słowo, które niemal natychmiast maluje w wyobraźni obrazy potężnych piramid strzegących piasków pustyni, zagadkowych hieroglifów i skarbów faraonów. To dziedzictwo, które od wieków rozpala ciekawość podróżników. Jednak nas, czyli mnie i Natalię, do krainy nad Nilem przyciągnęła obietnica czegoś innego – podwodnego raju. Słyszeliśmy legendy o rafie koralowej w okolicach Marsa Alam, uznawanej za jedną z najpiękniejszych na świecie. Postanowiliśmy to sprawdzić, a przy okazji zmierzyć się z naszym pierwszym wyjazdem w formule all inclusive. Przyznam szczerze, mieliśmy w głowach kilka stereotypów dotyczących takiego wypoczynku. Szybko okazało się, że czas na nudę to ostatnie, czego mogliśmy się spodziewać, dlatego połączyliśmy w Egipcie wyjazd all inclusive ze zwiedzaniem


Marsa Alam — nasza oaza i pierwsze zanurzenie w innym świecie

Po przylocie i sprawnym załatwieniu formalności wizowych (pamiętajcie o 25 dolarach lub równowartości w euro, choć oficjalnie płaci się funtami egipskimi!), dotarliśmy do naszego hotelu, który na tydzień stał się naszą komfortową przystanią. Wybierając miejsce na pobyt w Egipcie, warto poświęcić chwilę na znalezienie obiektu o dobrym standardzie. To nie tylko kwestia wygody, ale też sposób na uniknięcie niechcianej pamiątki w postaci tzw. „zemsty Faraona”. My postawiliśmy na profilaktykę: probiotyki przed wyjazdem podobnie jak probiotyki przed wyjazdem do Turcji stały się naszym sprzymierzeńcem, a woda butelkowana służyła nie tylko do picia, ale i do płukania ust po myciu zębów. Lód w napojach? Ostrożnie! Te drobne środki ostrożności pozwoliły nam w pełni cieszyć się każdym dniem.

Pierwsze spotkanie z rafą koralową w Egipcie przy hotelowym pomoście było… cóż, nieco onieśmielające. Fale tego dnia postanowiły pokazać swój temperament i skutecznie nas wystraszyły. Jednak nie daliśmy za wygraną. Po krótkiej regeneracji w basenie, podjęliśmy drugą próbę. I wtedy właśnie, gdy zanurzyliśmy głowy pod powierzchnię wody, otworzył się przed nami zupełnie inny wymiar. Feeria barw, niezwykłe formacje koralowców i ryby o kształtach, jakich próżno szukać w naszych rodzimych wodach. Atmosferę dopełniło spotkanie z olbrzymim, dostojnie poruszającym się żółwiem. W tamtym momencie nie wiedziałem jeszcze, że to dopiero preludium do dalszych, równie niezwykłych podwodnych spotkań, o których więcej zobaczycie na naszym filmie na YouTube.


Luksor w Egipcie — podróż do serca starożytnej potęgi

Egipt to jednak nie tylko podwodne cuda. Będąc tak blisko kolebki jednej z najstarszych cywilizacji, nie mogliśmy odmówić sobie wycieczki do Luksoru, starożytnych Teb. Już sama podróż autokarem była fascynującym doświadczeniem, pozwalającym podejrzeć codzienne życie Egipcjan. Widok trzech, a czasem czterech osób na jednym skuterze, czy wszechobecny dźwięk klaksonów (mam wrażenie, że umiejętność trąbienia to podstawa na egzaminie na prawo jazdy w Egipcie!) – to obrazki, które na długo zapadają w pamięć.

Pierwszym przystankiem była Świątynia w Karnaku. Jej ogrom i rozmach po prostu odbierają mowę. Wyobraźcie sobie kompleks sakralny budowany przez niemal dwa tysiące lat! Przewodnik z pasją opowiadał o symbolice gestów faraonów, o tym, jak czytać hieroglificzne opowieści wykute w kamieniu, a także o znaczących odkryciach polskich archeologów na tym terenie. Szczególne wrażenie zrobiła na nas monumentalna sala hypostylowa, gdzie czuliśmy się jak w lesie gigantycznych, kamiennych kolumn. Niesamowite jest to, że dzięki suchemu klimatowi i piaskowi, który przez wieki pokrywał te struktury, wiele oryginalnych kolorów przetrwało do dziś. Można dosłownie dotknąć historii.

Wyjazd do egiptu na własną rękę - co zobaczyć

Następnie czekała nas przeprawa łodzią na zachodni brzeg Nilu – symboliczna podróż do krainy, gdzie słońce zachodzi, a starożytni Egipcjanie lokowali swoje nekropolie. Tam naszym oczom ukazały się słynne Kolosy Memnona, strzegące niegdyś wejścia do świątyni Amenhotepa III. Odwiedziliśmy też imponującą Świątynię Hatszepsut, najsłynniejszej kobiety-faraona, której posągi, mimo jej płci, często przedstawiano z ceremonialną brodą. Punktem kulminacyjnym była wizyta w Dolinie Królów, miejscu spoczynku władców Nowego Państwa. Spacerując wśród grobowców, których ściany pokrywają misterne malowidła, trudno nie poczuć potęgi tej cywilizacji. Patrząc na te dzieła, liczące sobie trzy i pół tysiąca lat, a wyglądające, jakby artyści dopiero co odłożyli pędzle, człowiek zaczyna rozumieć, skąd biorą się teorie o kosmicznych budowniczych. Skala i precyzja tych dokonań są tak zdumiewające, że dla niektórych łatwiej jest uwierzyć w interwencję pozaziemską niż w geniusz ludzkich rąk.

CZYTAJ TAKŻE  Madagaskar wakacje grudzień – Czy to dobry czas na wyjazd?

Podwodne Skarby Marsa Alam — Taniec z żółwiami i magia Rafy

Po dawce historii wróciliśmy do Marsa Alam, by dalej eksplorować podwodny świat. Okazało się, że przy naszym hotelu, po prawej stronie pomostu, kryje się rafa, która zrobiła na nas jeszcze większe wrażenie. Pływanie tam, w krystalicznie czystej wodzie, wśród koralowych ogrodów i niezliczonych gatunków ryb, było doświadczeniem niemal mistycznym. Czasem, obserwując pęcherzyki powietrza unoszące się ku powierzchni, miałem wrażenie, że dryfuję w jakimś odległym, podwodnym kosmosie.

Jednym z najjaśniejszych punktów naszego wyjazdu była wyprawa na pobliską Plażę Żółwi. Wybraliśmy się tam z nowo poznaną, przesympatyczną ekipą z Gdańska (pozdrowienia dla Krysi – mistrzyni ping-ponga, Błażeja, Michała, Eweliny, Darka i Izy!). Nazwa plaży nie jest przypadkowa. Dzięki obfitości trawy morskiej, która jest przysmakiem żółwi, można tam spotkać te niezwykłe stworzenia w ich naturalnym środowisku. Obserwowanie, jak spokojnie pasą się na podwodnych łąkach, było niesamowite. Często towarzyszyły im małe rybki, remory, które niczym osobisty serwis sprzątający, oczyszczały skorupy żółwi z pasożytów. Spotkaliśmy ich naprawdę sporo, a każde spotkanie było wyjątkowe. Jeśli będziecie w okolicy i nie zobaczycie tam żółwia… cóż, musicie mieć wyjątkowego pecha! Warto też wspomnieć, że w Morzu Czerwonym można natknąć się na dugongi, czyli krowy morskie. To łagodne olbrzymy, które są dalekimi krewnymi słoni! Nie odpuściliśmy pływania dopóki sami tego dugonga nie spotkaliśmy, to było coś! 

Safari w Egipcie i uroki „Egipskich Karaibów”

Żeby nie było, że tylko leżeliśmy i nurkowaliśmy, jak to przystało na All Incusluvie w Egipcie, ale postanowiliśmy też nieco aktywniej spędzić czas. Wspólnie z naszą gdańską ekipą wybraliśmy się na jazdę quadami po pustyni. Krajobraz, który nas otaczał, przypominał nieco marsjańskie pejzaże. Wiatr we włosach, piasek wzbijany przez koła i poczucie niczym nieskrępowanej wolności – czułem się trochę jak Indiana Jones na tropie zaginionego skarbu! Widoki i towarzystwo sprawiły, że była to naprawdę świetna zabawa.

Kolejną przygodą była wycieczka do Parku Narodowego Hamata, nazywanego „Egipskimi Karaibami„. Rejs statkiem po turkusowych wodach, przystanki na snorkeling w malowniczych zatokach, w tym przy wyspie Kula, były bardzo przyjemne. Widzieliśmy tam płaszczkę, a także śmiesznego kraba, którego nazwaliśmy „rowerzystą” ze względu na charakterystyczne ślady, jakie zostawiał na piasku. Pojawiły się też meduzy, które dla wielu są postrachem, ale te, które spotkaliśmy, były niegroźne i miały w sobie pewne hipnotyzujące piękno. Muszę jednak szczerze przyznać, że rafa przy naszym hotelu była, moim zdaniem, piękniejsza. Nie oznacza to jednak, że ta w Hamacie była brzydka – po prostu poprzeczka była zawieszona bardzo wysoko!



Egipt All Inclusive ze zwiedzaniem  – Czy to możliwe? 

Nasz tydzień w Egipcie minął niepostrzeżenie. Myśleliśmy, że będzie to jednorazowa przygoda, ale ten kraj nas po prostu zauroczył. Rafa koralowa zachwyciła nas do tego stopnia, że już wiemy, że chcemy tam wrócić. Chcemy też głębiej poznać kulturę tak różniącą się od naszej – kraj, gdzie obok nowoczesnych samochodów wciąż można spotkać osiołki, gdzie architektura domów bez spadzistych dachów i rynien jest podyktowana klimatem, a rzeka Nil jest dosłownym i symbolicznym źródłem życia. To ziemia, po której stąpali ludzie uznawani za bogów.

Egipt to miejsce pełne kontrastów, historii i naturalnego piękna. Jeśli zastanawiacie się nad podróżą w te strony, mam nadzieję, że nasza opowieść (i film na kanale „Z wody, lądu i powietrza”, gdzie zobaczycie to wszystko na własne oczy!) pomoże Wam podjąć decyzję.

A Wy? Byliście w Egipcie? Jakie są Wasze wrażenia? Podzielcie się w komentarzach!

Dodaj komentarz